22 kwietnia 2026
Relacja z biwaku survivalowego
W minioną sobotę, 18 kwietnia, udowodniliśmy, że nasza „Wodna” ekipa świetnie radzi sobie także w głębi lasu! 13 naszych rodzinnych zespołów (duety dziecko + rodzic) wyruszyło na pierwszy biwak z cyklu „BOSKO w Terenie”.
Zbiórka na Dworcu Fabrycznym o 14:30 zwiastowała coś wyjątkowego. Podróż pociągiem ŁKA do Justynowa była tylko wstępem do prawdziwej lekcji charakteru, którą poprowadził dla nas pasjonat technik przetrwania – Arseniusz Bojanowski.
Czego nauczyliśmy się w Leśnictwie Gałków? To nie były teoretyczne wykłady, ale czysta praktyka „pod chmurką”:
- Walka o ogień: Każda para otrzymała krzesiwo. Choć iskry na początku bywały kapryśne, upór naszych podopiecznych i wsparcie rodziców sprawiły, że wkrótce nad Gałkowem uniósł się dym zwycięstwa!
- Woda i Ekwipunek: Dowiedzieliśmy się, jak uzdatnić wodę w lesie i co spakować do „plecaka przetrwania”, by żadna sytuacja kryzysowa nas nie zaskoczyła – nie tylko w lesie, ale i w domu.
- Scenariusze życia: Analizowaliśmy warianty zdarzeń, które wymagają zimnej krwi i szybkich decyzji. To była prawdziwa lekcja odpowiedzialności.
Największą frajdą było samodzielne zagotowanie wody na własnoręcznie rozpalonym ogniu. Każdy uczestnik z nożem u boku i stalowym kubkiem w dłoni poczuł, czym jest prawdziwy outdoor. Herbata parzona w takich warunkach smakuje lepiej niż najlepsze kakao w domu – to smak samodzielności i sukcesu!
Jako SALOS wierzymy w wychowanie przez przygodę i wspólnotę. Sobotni wypad pokazał, że rodzic i dziecko to w terenie zespół nie do pokonania. Dyscyplina młodych adeptów survivalu i zaangażowanie rodziców (którzy z krzesiwem radzili sobie coraz odważniej!) to najlepszy dowód na to, że takie inicjatywy są nam potrzebne.
Ten biwak sfinansowaliśmy ze środków własnych jako „rozgrzewkę”. Już 30 kwietnia poznamy wyniki konkursu w Urzędzie Marszałkowskim – trzymajcie kciuki! Mamy wielką nadzieję, że nasz projekt „RODZINA W TERENIE” zyska wsparcie, co pozwoli nam zaprosić Was (i naszych Seniorów!) na kolejne, jeszcze większe wyprawy z profesjonalnym wyposażeniem.
Dziękujemy panu Arseniuszowi za profesjonalizm, a naszym rodzinom za „boski” humor i hart ducha. SALOS Wodna – daliśmy radę!
